Strona główna Góry POLSKI GRZEBIEŃ, MAŁA WYSOKA I ROHATKA – OPIS SZLAKU

POLSKI GRZEBIEŃ, MAŁA WYSOKA I ROHATKA – OPIS SZLAKU

by Kamil | ONE STEP FORWARD

Ta wycieczka długo chodziła nam po głowie. Jak mogłoby być inaczej, jak do przejścia były dwie wspaniałe doliny tatrzańskie – Dolina Wielicka oraz niepowtarzalna Dolina Staroleśna. Dodatkowo, mamy okazję na wspięcie się na czwarty, co do wysokości dostępny dla turystów tatrzański szczyt – Małą Wysoką (2429 m n.p.m.) oraz dwie urokliwe przełęcze – Polski Grzebień (2200 m n.p.m.) oraz Rohatkę (2288 m n.p.m.). Szczególnie ta druga dostarczyła nam niezapomnianych wrażeń!

Wycieczkę rozpoczęliśmy w Starym Smokowcu (Starý Smokovec) i tam też ją zakończyliśmy, tworząc bardzo ciekawą, choć nieco wymagającą kondycyjnie pętlę. Jedno jest pewne – dla takich widoków było warto!


Trasa i profil wysokości

Stary Smokowiec (Starý Smokovec) – dojazd i parking

Trasa z Krakowa do Starego Smokowca zajęła nam około 2 godziny 30 minut. Auto zostawiliśmy na jednym z licznych parkingów przy rejonie dworca autobusowego i elektriczki. Parking jest oczywiście płatny, koszt za cały dzień to wydatek 6 € (płatność w automacie, tylko gotówką!).

Stary Smokowiec to niewielka miejscowość położona w niedalekiej odległości od słynnej Drogi Wolności, która łączy Łysą Polanę z Szczyrbskim Jeziorem. Smokowiec jest wspaniałą bazą wypadową w wyższe partie Tatr Wysokich m.in. na Sławkowski Szczyt (Slavkovský štít), Małą Wysoką (Slavkovský štít), Polski Grzebień (Poľský hrebeň), czy Schronisko Zamkowskiego (Zamkovského chata) i Chatę Teryego (Téryho chata). Mieści się tutaj też siedziba Górskiego Pogotowia Ratunkowego (HZS) – słowackiej służby ratowniczej.

Jaki wariant wybraliśmy i dlaczego?

Jak już może zdążyliście zauważyć, zdecydowanie preferujemy pętelki i jak ognia staramy się unikać powrotów tą samą trasą. Uwierzcie, nie wiąże się to tylko z faktem, iż jesteśmy uziemieni podróżując samochodem poprzez pozostawienie go na jednym z parkingów. Z tego względu opadł nam wariant wejścia przez Dolinę Białej Wody, która ma swój początek w okolicy Łysej Polany. Odpuściliśmy również wejście prowadzące zielonym szlakiem z Tatrzańskiej Polianki (Tatranská Polianka) oraz niebieskim z Tatrzańskich Zrębów (Tatranské Zruby) – pętla zajęłaby w tych przypadkach grubo ponad 12 h… To nie na nasze kolana 😊

Wariant, który nas najbardziej zaintrygował to pętla wychodząca ze Starego Smokowca. Wystarczyło teraz tylko zadecydować, którą doliną wchodzimy, a którą schodzimy. Ostatecznie padło na wejście Doliną Wielicką, przez Polski Grzebień i zejście jedyną w swoim rodzaju Doliną Staroleśną. Z perspektywy czasu cieszymy się, że wybraliśmy ten wariant, ponieważ zejście z Rohatki w kierunku Zbójnickiej Chaty okazało się łatwiejsze niż gdybyśmy chcieli zrobić to w przeciwnym kierunku.

Dolina Wielicka – ze Smokowca do Śląskiego Domu

Po zaparkowaniu auta i opłaceniu parkingu z werwą ruszamy ku dzisiejszej przygodzie. Od początku obieramy żółty szlak turystyczny wychodzący z okolic dworca elektriczki w Starym Smokowcu. Po około 20 minutach marszu opuszczamy asfaltową drogę, skąd już „tylko” 2h dzieli nas od Śląskiego Domu. Żółty szlak, którym wędrujemy nie jest wymagający, ani specjalnie urokliwy, jednak nawet w taki przypadku można doszukać się jakiś pozytywów. Szczególnie, jeśli mamy końcówkę października, a temperatura sprawia, że spokojnie możemy pozwolić sobie na włóczenie się w spodenkach i krótkim rękawie.

Po nieco ponad 1h dochodzimy do skrzyżowania szlaków nad Zrębami (Rázcestie nad Zrubami), przy którym do szlaku żółtego dołącza niebieski rozpoczynający swój bieg w Tatrzańskich Zrębach (Tatranské Zruby). W przeszłości miejscowość ta nazywana była Wojskowymi Zrębami (Vojenské Zruby) w związku z funkcjonowaniem w tym rejonie bazy dla oddziałów górskich armii czechosłowackiej. Krótki postój na picie i dalej mozolnie nabieramy wysokości. Po kolejnych 40 minutach jesteśmy już na Wielickiej Polanie (Velická polana – 1562 m n.p.m.) i naszym oczom ukazuje się potężna sylwetka Gerlacha (Gerlachovský štít – 2655 m n.p.m.), który króluje nad całą okolicą. Dosłownie 15 minut od polany znajduje się Śląski Dom, przy którym planujemy zrobić sobie dłuższą przerwę na śniadanie.

Śląski Dom (Sliezsky dom) – coś tu nie pasuje

Widząc po raz pierwszy budynek Śląskiego Domu nie sposób odnieść wrażenia, że kompletnie nie pasuje do wysokogórskiego krajobrazu rozpościerającego się wokół. Hotel, bo tak o nim trzeba mówić, nie ma w sobie ani krzty górskiego klimatu i wcale nie dziwi mnie, że spora część turystów mija go bez zatrzymywania się, aby odpocząć dopiero wyżej.

Niegdyś hotel ten nazywany był Śląską Gospodą lub Schroniskiem Wielickim i jako ciekawostkę dodam, że nie był pierwszym budynkiem, który powstał nad brzegiem Wielickiego Stawu. W 1871 roku zostało wybudowane Schronisko Blásyego, które niestety zostało zmiecione przez lawinę 3 lata później. Obecny budynek Śląskiego Domu stoi od 1968 roku i standardem, jak i cenami znacząco odbiega od znanych i lubianych schronisk. W swojej ofercie posiada centrum odnowy biologicznej wraz z sauną, jacuzzi i masażami, także możecie sobie wyobrazić, o czym mówimy. Dodatkowo, zameldowani turyści maja możliwość dojazdu i parkowania samochodu w sąsiedztwie Śląskiego Domu (konieczna zgoda TANAP-u).

Zielony szlak na Polski Grzebień

Po podładowaniu akumulatorów i nasmarowaniu się kremem z filtrem UV (sic! przypominam, że mamy prawie listopad) ruszamy wzdłuż urokliwego Wielickiego Stawu (Velické pleso), położonego na wysokości 1663 m n.p.m. Wspinamy się powoli, bo teren wyraźnie staje się bardziej stromy. W krótkim czasie zdobywamy sporo przewyższenia. Po naszej lewej stronie widzimy Wielicką Siklawę (Velický vodopád), a niedaleko przed nami jawi się próg doliny, po przekroczeniu którego teren się wypłaszcza.

Stajemy u bram tzw. Wielickiego Ogrodu (Kvetnica). Z jeden strony wita nas Gerlach, z drugiej postrzępione szczyty Wielickich Granatów z m.in. Rogatą Turnią (Rohatá veža – 2420 m n.p.m.) – najwyższym ich szczytem, Dwoistą Turnią (Dvojitá veža – 2312 m n.p.m.) oraz Wielicką Kopą (Velická kopa – 2227 m n.p.m.). W kotlince tej znajduje się również niewielki Kwietnicowy Staw (Kvetnicové pleso) w pobliżu, którego odchodzi nieznakowana ścieżka przez legendarną Wielicką Próbę na Gerlach.

Przy Długim Wielickim Stawie (Dlhe pleso – 1945 m n.p.m.) zaczynamy odczuwać zmieniającą się powoli charakterystykę terenu. Raz, że stromiej, a dwa – zżółknięte źdźbła traw i kępki kosodrzewiny ustępują zwalisku kamieni. Surowy klimat nie odnosi się bynajmniej do temperatury, bo słońce pali jak wściekłe i już zaczynam żałować, że nie zabrałem więcej wody do picia… Mijamy Suchą Kopę Wielicką (Guľatý kopec – 2121 m n.p.m.) i po niespełna 30 minutach od Długiego Stawu meldujemy się przy pierwszych sztucznych ułatwieniach. Zielony szlak na Polski Grzebień w końcówce zawiera kilka klamr i łańcuchów. Nie ma się jednak czego obawiać, bo sekwencja nie jest trudna i przy suchej skale nie powinna sprawić Wam żadnych problemów. Kilka płynnych ruchów i … jesteśmy na przełęczy!

Polski Grzebień – była granica polsko-węgierska

Siodło przełęczy ulokowane jest na wysokości 2200 m n.p.m., pomiędzy Doliną Świstową (Svišťová dolina), a Doliną Wielicką (Velická dolina). Nazwa Polski Grzebień (Poľský hrebeň) nawiązuje do czasów przedrozbiorowych, kiedy to przebiegała tędy umowna granicą pomiędzy Polską, a Węgrami.

Przycupnęliśmy sobie na kamieniach na zboczu Małej Wysokiej, wyjęliśmy jedzenie i zaczęliśmy chłonąć widoki, które są z tego miejsca naprawdę kapitalne! Pierwsze, co przykuwa wzrok to oczywiście Król Tatr – Gerlach (2655 m n.p.m.) oraz Wielicki Szczyt (Velický štít – 2318 m n.p.m.). Dostrzegamy też nieoznakowaną ścieżkę prowadzącą na wyżej wymienione szczyty, czyli Drogę Martina (Martinovka). Droga ta przeznaczona jest już jednak dla wprawionych górołazów (możemy napotkać tam trudności wahające się w zakresie II-III w skali UIAA). Za nami natomiast wznosi się Mała Wysoka (Východná Vysoká), na której mamy nadzieję już za kilka chwil postawić stopę.

Mała Wysoka – podejście z Polskiego Grzebienia

Mapa, w której jesteśmy posiadaniu wskazuje 45 minut ostrego podejścia. Do pokonania mamy ponad 200 m przewyższenia na odcinku 500 metrów. Żółty szlak turystyczny już na początku daje nam krótki odcinek ubezpieczony łańcuchami i już wtedy wiemy, że będzie tutaj ciekawie. Kolejno, czekały na nas skalne trudności, przy których musieliśmy popracować trochę rękoma, później natomiast dość znaczna ekspozycja, jako że szlak poprowadzony został wąskim grzebieniem (blisko urwiska opadającego do Kotła pod Polskim Grzebieniem).

Wszystko dotąd odbywa się na powiedzmy to, umiarkowanie wymagającym poziomie. Na około 10 minut przed samym szczytem jest już w ogóle prosto, na dodatek wierzchołek Małej Wysokiej zdaje się cały czas być na wyciągnięcie ręki. Po dokładnie 45 prognozowanych minutach stajemy na szczycie czwartego, co do wysokości szczytu w Tatrach (dostępnego znakowanym szlakiem).

Mała Wysoka – panoramy ze szczytu

W przeciwieństwie do Polskiego Grzebienia, na szczycie Małej Wysokiej (2429 m n.p.m.) nie ma zbyt dużo miejsca i trochę zeszło nam na znalezieniu chociaż kawałka wolnej przestrzeni. O zrobienie dobrego zdjęcia też nie było łatwo. Mała Wysoka nazywana jest przez Słowaków Východná Vysoká, a dawniej Malá Vysoká. Leży ona w Głównej Grani Tatr, pomiędzy odwiedzoną dzisiaj przełęczą Polski Grzebień, a Rohatką, na którą jeszcze dzisiaj zmierzamy.

Przejdźmy jednak do meritum – widoki z tego miejsca są zacne, imponujące i mógłbym je tak jeszcze chwalić i chwalić! Muszę się Wam przyznać, że dawno żadne nie zrobiły na mnie takiego wrażenia (ostatnio pewnie były to Rysy). Dodatkowo, na kamieniach przytwierdzone są metalowe tabliczki, na których podpisane są wszystkie panoramy. Swoją drogą świetny pomysł – szkoda, że u nas się nie przyjął…

Z Małej Wysokiej widoczne są niemal całe Tatry Wysokie. Mamy wspaniałą Dolinę Staroleśną ze Zbójnicką Chatą (1960 m n.p.m.) oraz z plejadą okazałych szczytów m.in. Lodowym Szczytem (2627 m n.p.m.), Łomnicą (2634 m n.p.m.), Durnym Szczytem (2623 m n.p.m.) czy Pośrednią Granią (2441 m n.p.m.). Nieco dalej odnajdujemy wzrokiem Tatry Bielskie z Muraniem (1890 m n.p.m.), Hawraniem (2152 m n.p.m.) i Płaczliwą Skałą (2142 m n.p.m.). Wodząc wzrokiem w prawo widzimy jeszcze Sławkowski Szczyt (2452 m n.p.m.) oraz Staroleśny Szczyt (2476 m n.p.m.). Odwracając się za siebie wita nas najwyższy w Tatrach – Gerlach (2655 m n.p.m.), Wysoka (2547 m n.p.m.), Rysy (2503 m n.p.m.), Świnica (2301 m n.p.m.), Kozi Wierch (2291 m n.p.m.) oraz legendarna Orla Perć. Mówiłem, że widoki są obłędne!

Na Rohatkę z Polskiego Grzebienia – emocje sięgają zenitu

Z Małej Wysokiej nie pozostaje nam nic innego, tylko zejść tą samą trasą, co weszliśmy. Innej opcji po prostu nie ma. Podczas zejścia uważajcie na niestabilne kamienie – sam przekonałem się o tym, że noga może powinąć się w najmniej spodziewanym momencie. Na szczęście tym razem obyło się bez kontuzji. Po 25 minutach jesteśmy już z powrotem na Polskim Grzebieniu (2200 m n.p.m.). Nie zatrzymujemy się i szybko schodzimy zielonym szlakiem w stronę tzw. Kotła pod Polskim Grzebieniem (Zamrznutý kotol). Prowadzi on po stromych, drewnianych schodach.

Po 15 minutach jesteśmy już przy rozdrożu pod Polskim Grzebieniem (Pod Poľským hrebeňom – 2094 m n.p.m.), z którego bardzo dobrze prezentuje się Zmarzły Staw (Zamrznuté pleso) oraz nasz ostatni dzisiejszy cel – Rohatka (Prielom). Od tego momentu będziemy wędrować szlakiem niebieskim aż do rozstaju nad Rainerową Chatą (1321 m n.p.m.). Teren robi się sypki, piarżysty, a jednocześnie bardzo stromy. Przyda się tutaj zachowanie wzmożonej ostrożności i uważne stawianie kolejnych kroków, aby poślizgnięcie nie skończyło się niebezpiecznym zjazdem.

Na szczęście ten fragment mamy już za sobą i pozostaje nam przygotować się na najlepsze! Chowamy kijki trekkingowe i wchodzimy w urwisty żleb. Ruch jest dość spory, dlatego czasami musimy odstać swoje w kolejce. Po chwili dochodzimy do najbardziej emocjonującego miejsca, w którym zostało rozpięte sporo łańcuchów i klamer. Gdyby nie one, przejście na pewno nie byłoby tak przystępne (uskok w pewnym momencie jest prawie pionowy). Obracam się do tyłu – żleb widziany z tej perspektywy robi na mnie ogromne wrażenie i już żałuję, że wspinaczka nim trwała tak krótko. Po niespełna godzinie od Polskiego Grzebienia docieramy na Rohatkę.

Rohatka – magiczna szczerbina w Tatrach Wysokich

Rohatka (Prielom – 2288 m n.p.m.) to nic innego jak wąska, głęboka przełęcz, ulokowana pomiędzy Dziką Turnią (Divá veža – 2373 m n.p.m.), a Małą Wysoką (Východná Vysoká – 2429 m n.p.m.). Od wielu lat uważana jest za jedno z najważniejszych przejść przez Główną Grań Tatr. Jest też kapitalnym punktem widokowym na Dolinę Staroleśną, którą zachwalałem już kilkukrotnie i pewnie na tym nie skończę.

Z uwagi na to, iż na Rohatce jest bardzo mało miejsca, robimy tylko kilka ujęć i postanawiamy schodzić. Wspomnienia jednak zostaną na długo, ponieważ przełęcz jest po prostu zjawiskowa. Coś czuję, że wrócimy tam nie raz.

Zejście do Zbójnickiej Chaty

Zejście w stronę Doliny Staroleśnej jest dużo łatwiejsze i zdecydowanie mniej eksponowane, choć nie powiedziałbym, że całkowicie bezproblemowe. Podłoże, którym się poruszamy jest niestabilne i kilkukrotnie zdarza się nam nagimnastykować, aby nie zlecieć w dół. Piarżyste, miałkie zbocze jest udręką dla naszych kolan, które po tylu godzinach wędrówki i zdobytego przewyższenia wołają o chwilę wytchnienia. Zejście ułatwiają nam metalowe pręty, za które można złapać się podczas manewrów w najbardziej problematycznych miejscach. Swoją drogą pierwszy raz widzę takiego rodzaju „wspomagacze” na szlaku. 

Dalej jest już dużo prościej, niebieski szlak prowadzi po kilku skalnych płytach i szybko obniża się do Kotliny pod Rohatką (Kotlina pod Prielomom). Trawersujemy zbocza Świstowego Grzbietu (Svišťový chrbát), a będąc już na wypłaszczeniu odwracamy się na moment za siebie. Po lewej dumnie wznosi się przed nami Mała Wysoka (Východná Vysoká), Rohatka (Prielom) oraz wtórujące im Dzika Turnia (Divá veža) oraz Turnia nad Rohatką (Veža nad Prielomom). Do samej Zbójnickiej Chaty maszerujemy już przystępnym chodnikiem.

Zbójnicka Chata i jej wysokogórskie otoczenie

Zanim w ogóle dotrzemy do schroniska, zatrzymujemy się przy Zbójnickich Stawach (Zbojnícke plesá), a następnie przy rozdrożu przy Niżnim Stawie Staroleśnym (Rázcestie pri Sesterskom Plese – 1962 m n.p.m.). Wspaniale prezentuje się stąd otoczenie Łomnicy (Lomnický štít) oraz Sławkowski Szczyt (Slavkovský štít), który jest naszym celem na kolejny sezon.

Ogólnie rzecz biorąc, schronisko zawdzięcza swoją nazwę Zbójnickim Stawom, których naliczyliśmy po drodze 4 – największy i najgłębszy Wyżni Zbójnicki Staw (Vyšné Zbojnícke pleso), Pośredni Zbójnicki Staw (Prostredné Zbojnícke pleso), najbardziej wysunięty na wschód Niżni Zbójnicki Staw (Nižné Zbojnícke pleso) oraz Mały Zbójnicki Staw (Malé Zbojnícke pleso). Zbójnicka Chata położona jest na wysokości 1960 m n.p.m. i jest budowlą stosunkowo nową (obecny budynek wzniesiony został w 1998 roku).

Do Starego Smokowca przez Dolinę Staroleśną i Hrebieniok

Jako, że mamy prawie listopad nie możemy pozwolić sobie na wizytę w schronisku, ponieważ powoli zaczyna się ściemniać, a do Smokowca mamy jeszcze ponad 2 godziny drogi. Poza tym chcemy uwiecznić jeszcze piękno Doliny Staroleśnej, które rozsławiane jest w wielu przewodnikach i blogach. Schodzimy wzdłuż Długiego Stawu Staroleśnego (Dlhé pleso – 1886 m n.p.m.), a następnie mijamy Warzęchowy Staw (Vareškové pleso – 1834 m n.p.m.). Następnie dwukrotnie przekraczamy Staroleśny Potok (Veľký Studený potok) i tu ciekawostka – pojawiają się nawet łańcuchy! Mi osobiście się nie przydały, chociaż w przypadku ulewy czy oblodzenia mogłoby być różnie – niech sobie już tam zostaną.

Po prawie 2 godzinach, trochę już zmęczeni docieramy do skrzyżowania nad Rainerową Chatą (Nad Rainerovou chatou). W miejscu tym Dolina Staroleśna (Veľká Studená dolina) łączy się z Doliną Małej Zimnej Wody (Malá Studená dolina). Zmieniamy szlak z niebieskiego na czerwony prowadzący na Hrebieniok, czyli tzw. Smokowieckie Siodełko (1285 m n.p.m.). Przez Polaków często nazywany również „Smokowiecką Gubałówką”, a to z powodu kursującej tutaj kolejki, ale też niezłych widoków m.in. na Łomnicę i Pośrednią Grań. Do Starego Smokowca docieramy kwadrans przed 18. Teraz tylko odnaleźć parking, auto i pora wracać do Krakowa. To był bardzo udany dzień!

Trudności techniczne i rekomendowany wariant wędrówki

Wejście na Polski Grzebień należy do łatwych, Małą Wysoką zaklasyfikowałbym o średnio-trudnych, natomiast Rohatka to już trochę wyższa szkoła jazdy. Całość trasy bardzo wymagająca, jeżeli mówimy o pokonywanym przewyższeniu i dystansie. Gdyby nie Rohatka, szlak pod względem trudności sklasyfikowałbym gdzieś na poziomie Świnicy, Koziego Wierchu. Rohatka dodaje jednak smaku wyprawie, przez co szlak polecam wprawionym Tatromaniakom. Spora ekspozycja, strome, piarżyste zbocze i stosunkowo długa sekwencja łańcuchów i klamer sprawia, że emocje mamy gwarantowane!

Jeżeli miałbym polecić sposób, w jaki powinno ugryźć się Małą Wysoką i Rohatkę, to rekomenduję pętle wychodzącą z Doliny Wielickiej, następnie podejście od strony Doliny Białej Wody i zejście do Doliny Staroleśnej. W tym wariancie uporczywy żleb pokonywać będziemy pod górę, a jak dobrze wiadomo jest to lepsze rozwiązanie, niż zrobienie tego na odwrót. 

Ciekawostki i informacje praktyczne

  • jadąc w Tatry na Słowację pamiętajcie o ubezpieczeniu, ponieważ akcje ratownicze są tutaj płatne. My ubezpieczenie kupujemy w Union przez stronę internetową: https://www.union.sk
  • wstęp do Tatrzańskiego Parku Narodowowego (Tatranský národný park, TANAP) jest bezpłatny
  • koszt parkingu w Starym Smokowcu to 6 € za cały dzień
  • numer alarmowy do HZS (słowacki TOPR) – 18 300
  • trasa ta zamknięta jest od 1 listopada do 15 czerwca
  • w Dolinie Staroleśnej leży najwięcej stawów ze wszystkich dolin tatrzańskich – jest ich aż 27!
  • Zbójnicka Chata była zwana dawniej przez polskich taterników Trupiarnią ze względu na panujące w niej zimno, wilgoć i nieporządek
  • Polska nazwa Rohatki pochodzi od węgierskiego słowa „rovátka”, oznaczającego wcięcie bądź karb

Jeśli wpis Ci się spodobał to zostaw komentarz, polajkuj lub udostępnij – nie krępuj się! Jeżeli chcecie natomiast być na bieżąco i otrzymywać maile o kolejnych wpisach – zostawcie koniecznie swój adres e-mail!

Zachęcam Was do odwiedzania profilów na Facebooku, Instagramie i Twitterze, a także do powracania jak najczęściej na stronę www.onestepforward.pl

Z górskimi pozdrowieniami!

Kamil | ONE STEP FORWARD

MOŻESZ ZAJRZEĆ RÓWNIEŻ TUTAJ

Ten blog wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej

POLITYKA PRYWATNOŚCI & COOKIES
%d bloggers like this: