Strona główna Góry RUSINOWA POLANA I GĘSIA SZYJA W ZIMOWEJ WERSJI

RUSINOWA POLANA I GĘSIA SZYJA W ZIMOWEJ WERSJI

by Kamil | ONE STEP FORWARD
1521 views

Wycieczka z Wierchu Poroniec na Gęsią Szyję to niezwykle przyjemny szlak, który w pogodny dzień zaserwuje nam wyśmienite panoramy Tatr. Rusinowa Polana, stanowiąca punkt pośredni warta jest odwiedzenia o każdej porze roku i może posłużyć za pierwszy zimowy cel dla mniej doświadczonych turystów. Rozciągają się z niej widoki m.in. na Gerlach, Wysoką, Rysy, Mięguszowieckie Szczyty, Ganek, Młynarza, Lodowy Szczyt oraz wiele, wiele innych.

Swoją wycieczkę kończymy na miejscu legendzie – Hali Gąsienicowej. Zapraszam do relacji ze szlaku, którego z ręku na sercu mogę polecić każdej osobie!


Trasa i profil wysokości:

Wierch Poroniec (1105 m n.p.m.) → Rusinowa Polana (1210 m n.p.m.) → Gęsia Szyja (1489 m n.p.m.) → Rówień Waksmundzka (1416 m n.p.m.) → Wolarczyska (1544 m n.p.m.) → Schronisko PTTK Murowaniec (1500 m n.p.m.) → Przełęcz między Kopami  (1492 m n.p.m.) → Kuźnice (1010 m n.p.m.)

Dojazd z Zakopanego

Do Wierchu Poroniec najłatwiej podjechać busem zmierzającym w stronę Palenicy Białczańskiej (tabliczka: Morskie Oko). Busy m.in. nr 80, 87 i 116 odjeżdżają z okolic dworca PKP. Koszt takiego przejazdu to 10 PLN, a podróż zajmuje około 30 minut. Opłata jednodniowa za parking znajdujący się przy wejściu kosztuje 30 PLN.

Rozkład jazdy busów: TUTAJ


Opis szlaku

Sezon 2018 rozpoczynamy od wypróbowania swoich sił na pierwszej zimowej wędrówce w Tatrach. Nie mieliśmy żadnego problemu z wyborem celu – zgodnie stwierdziliśmy, że najwyższy czas na Rusinową Polanę i Gęsią Szyję. Już od dłuższego czasu planowaliśmy wycieczkę w tamte rejony. Po wyborze punktów docelowych, pozostała tylko kwestia dogrania szczegółowej trasy naszej wędrówki. Do wyboru mieliśmy trasę prowadzącą z Wierchu Poroniec, Palenicy Białczańskiej oraz Zazadni. Decydujemy się na pierwszą opcję i późno, bo grubo po 9 meldujemy się na parkingu przy drodze Oswalda Balzera.

Wycieczkę czas zacząć – początkowy odcinek trasy na Gęsią Szyję

Ruszamy. Pierwsze zaskoczenie przychodzi jak grom z jasnego nieba – w kasie biletowej nie ma nikogo, kto chciałby wydoić z nas ostatnie pieniądze. Odnotowuję pierwszą taką sytuację w swoim 25 – letnim życiu. Na szlaku nie ma żywej duszy, pusto, cicho, żadnych rozkrzyczanych turystów. Mam nieodparte wrażenie, że góry stają się mi bliższe i nie muszę się nimi z nikim dzielić.

Cisza, spokój i zero turystów. Czego chcieć więcej?

Szlak pomimo zimowych warunków jest przyjemny, szeroki i prawie cały czas prowadzi po płaskim. Od samego początku podążamy za zielonymi drogowskazami, które wyprowadzą nas aż na Gęsia Szyję. Krótki marsz przez las przenosi nas na niewielką polanę, na której nieśmiało możemy zauważyć wynurzające się szczyty Tatr Wysokich.

Cisza, spokój i zero turystów. Czego chcieć więcej?

Dalej płasko i przez las

Wszystko fajnie, tylko gdzie podziały się te wszystkie szczyty?

Rusinowa Polana

Kontynuując nieprzerwanie naszą wycieczkę, zapuszczamy się ponownie w las, aby po około 25 minutach osiągnąć nasz pierwszy cel tego dnia – Rusinowa Polana. Pomimo sporej ilości świeżego, białego puchu decydujemy się na przycupnięcie na jednej z licznych ławek w tym miejscu. Odgarniając masę zalegającego śniegu wyciągamy termosy i delektujemy się gorącą herbatą z niewielkim dodatkiem prądu.

Rozległa Rusinowa Polana (1208 m n.p.m.) położona jest pomiędzy Gołym Wierchem (1205 m n.p.m.), a Gęsią Szyją (1489 m n.p.m.). Już od dawna słyszeliśmy o legendarnych wręcz widokach, które rozprzestrzeniają się na całej jej rozciągłości. Sam Tytus Chałubiński w 1878 r. opisywał panoramę z tego miejsca, jako „widok na 100 szczytów i przełęczy”.  Niestety, pech zaczął się nas trzymać już od pierwszej wędrówki w sezonie. Zamiast majestatycznych szczytów Tatr Bielskich i Wysokich, zobaczyliśmy wyłącznie kłęby chmur, które złowieszczo mknęły nad okolicą. Zamiast konsumpcji zniewalających widoków musieliśmy się zadowolić konsumpcją kanapek z pastą jajeczną, zrobionych jeszcze w Krakowie.

Jakby ktoś pytał to jedyne, co widać po prawej stronie to Czerwona Skałka

No cóż… nie zawsze jest tak, że wszystko idzie zgodnie z planem. Są rzeczy, na które nie mamy żadnego wpływu i nie ma sensu się nad nimi przesadnie pochylać i użalać, bo nie są tego warte. Dlatego też staram się dostrzec pozytywy zaistniałej sytuacji – bezkresna cisza, w której słyszysz jedynie swój własny oddech (w tym miejscu to naprawdę pełen sukces); promienie słoneczne starające się usilnie przedrzeć przez gęstwinę chmur; bajkowe otoczenie i to nad wyraz silne poczucie więzi z otaczającą nas naturą.

Byłby Gerlach, byłaby Wysoka i Rysy, a jest … Czerwona Skałka (1372 m n.p.m.)

Byłby Gerlach, byłaby Wysoka i Rysy, a jest … Czerwona Skałka (1372 m n.p.m.)

Charakterystyczne gęsinowe schody przysypane sporą warstwą śniegu ?

Podejście na Gęsią Szyję

Po stosunkowo długim odpoczynku ruszamy zielono oznakowanym szlakiem wprost na Gęsią Szyję. Podejście na szczyt prowadzi stromą ścieżką i od samego początku wspinaczki mocno żałujemy, że mamy na sobie tylko świeżo zakupione nakładki antypoślizgowe z małymi kolcami, które nie dają zamierzonych efektów. Oj, jak bardzo przydałyby się nam tutaj raki! Szlak daje trochę popalić, co jakiś czas osuwamy się pod ciężarem zapadającego się śniegu…

Kontrolne sprawdzenie czy może widać więcej niż tylko chmury

Na chwilę znikamy z iglastym lesie, ścieżka staje się szersza i bardziej płaska. Nie ukrywam, że jest dość monotonnie i z utęsknieniem wyczekujemy charakterystycznych, dolomitowych skałek. Zgodnie z planem podejście miało zająć nam około 45 minut – w świetle panujących warunków i naszego przeciętnego przygotowania technicznego przedłużyło się do 1 godz.

Pada śnieg, pada śnieg

Gęsia Szyja

W końcu ukazuje się przed nami punkt kulminacyjny – to Gęsia Szyja (1489 m n.p.m.), zbudowana z wypiętrzonych na około 15 metrów wapiennych skał (tzw. Waksmundzkie Skałki). Podobnie jak na Rusinowej widoki nie powalają. Ba, w ogóle nic oprócz wspomnianych wcześniej skałek nie widać i tylko oczami wyobraźni widzę jak prężnie prezentuje się stąd Lodowy Szczyt, Gerlach, Wysoka, Rysy, masyw Wołoszyna i Koszystej, a nawet Kasprowy Wierch i Giewont. Dodatkowo, w ten zimowy i pochmurny dzień zaczął delikatnie prószyć śnieg i w mgnieniu oka wyraźnie się ochłodziło.

Szczyt Gęsiej Szyi (1489 m n.p.m.)

Szybko ewakuujemy się z kopuły szczytowej Gęsiej Szyi i podejmujemy decyzję o trasie powrotnej. Mieliśmy możliwość powrotu tą samą drogą na Polanę Rusinową, a następnie powrót zielonym szlakiem na Wierch Poroniec lub niebieskim przez Dolinę Filipka do Zazadni. Mogliśmy też kontynuować wycieczkę zielonym szlakiem, aby po około 20 minutach odbić na Równi Waksmundzkiej w prawo (czerwony szlak prowadzący przez Psią Trawkę do Toporowej Cyrhli). My jednak na przekór wszystkiemu postanawiamy dojść zielonym szlakiem aż do legendarnej Hali Gąsienicowej.

Ewakuacja – przynajmniej z górki

Rówień Waksmundzka

Schodzimy łagodnym zejściem na prawo od grzebienia dolomitowych skał i wędrujemy podnóżami Suchego Wierchu (1485 m n.p.m.). Po krótkiej chwili docieramy do Równi Waksmundzkiej (1407 m n.p.m.), gdzie znajduje się rozwidlenie szlaków. Skręcamy w lewo, przecinając Polanę Waksmundzką położoną u stóp Koszystej i dalej wędrujemy już lasem. Ogólnie rzecz biorąc, trasa co jakiś czas pnie się łagodnie pod górkę, żeby zaraz opaść w dół – i tak na okrągło. Na szlaku ani jednej osoby, założone tylko pojedyncze ślady i co raz bardziej przeszkadza nam brak porządnych raków.

Wchodzimy na Waksmundzką Rówień (1407 m n.p.m.)

Polana Waksmundzka

W późniejszym okresie szlak trzyma się górnej granicy lasu i szybko dochodzimy do rozwidlenia, gdzie na południe odchodzi czarny szlak łącznikowy. Ścieżka znakowana na czarno wiedzie równolegle do Pańszczyckiego Potoku. Zanim ostatecznie docieramy na Halę Gąsienicową, mijamy jeszcze drewniany mostek nad Żółtym Potokiem.

Otoczenie Doliny Pańszczycy

Otoczenie Doliny Pańszczycy cd.

Mostek nad Czarnym Potokiem

I już tylko chwila dzieli nas od Hali Gąsienicowej

Hala Gąsienicowa

Hali Gąsienicowej nikomu nie trzeba specjalnie przedstawiać. To miejsce posiadające najgęstszą w Tatrach sieć szlaków turystycznych, a zarazem jest jednym z tych najpiękniejszych. Jest świetną bazą wypadową na Zawrat, Świnicę, Kozi Wierch, Kościelec, Granaty i słynną Orlą Perć. Ponadto, znajduje się tutaj niezwykle popularne schronisko „Murowaniec”, baza taterników „Betlejemka”, leśniczówka, strażniczówka TPN „Gawra” oraz kilka szałasów.

Mały Kościelec (1866 m n.p.m.). Ten większy chyba się wstydzi i nie lubi zdjęć

Po lewej – Koszysta (2193 m n.p.m.). W centralnym punkcie – Żółta Turnia (2087 m n.p.m.) i tuż za nią Granaty (Skrajny, Zadni, Pośredni)

Żółta Turnia (2087 m n.p.m.)

W schronisku, jak i w jego bliskim sąsiedztwie ogrom turystów – tych, dla których Hala Gąsienicowa jest ostatecznym celem wyprawy, jak i tych, dla których jest tylko punktem odpoczynkowym przed wędrówką w wyższe partie Tatr. Ze względu na brak miejsca wewnątrz, decydujemy się zaspokoić głód na ławeczce przed schroniskiem. Pomimo spartańskich warunków, obiad smakuje jak milion dolarów 🙂

Schronisko PTTK Murowaniec

Ni stąd, ni zowąd polepszają się warunki, przestaje sypać śnieg, robi się cieplej i nawet wychodzi słońce. Pojawia się w końcu szansa na uwiecznienie widoków, jakie nas otaczają. Będąc na Hali Gąsienicowej jednego można być pewnym – będziemy zatrzymywać się wielokrotnie, aby co krok spoglądać i podziwiać zachwycające scenerie, jakie stworzyła matka natura. To miejsce, nie ma znaczenia czy w sezonie zimowym czy letnim jest po prostu magiczne!

Pomimo niskich i gęstych chmur i tak jest pięknie!

Musiałem sobie zrobić zdjęcie w takiej scenerii ?

Powrót do Kuźnic przez Boczań

Czas jednak mija nieubłaganie i najwyższa pora na powrót, aby nie musieć wracać w warunkach całkowitej ciemności. Mijamy zatem Betlejemkę, wychodzimy na Królową Rówień, strzelamy kilka ostatnich fotek i kierujemy się szeroką ścieżką wprost na Przełęcz między Kopami (1499 m n.p.m.). Tam czeka na nas podjęcie kolejnej decyzji – Dolina Jaworzynki czy Boczań? Szybkie losowanie przynosi zwycięzcę – schodzimy przez Boczań, z którego bardzo dobrze widoczny jest Wielki Kopieniec (1328 m n.p.m.) i Nosal (1206 m n.p.m.). Nie rozwodzę się już jednak nad szczegółami trasy, zarówno ją, jak i szlak przez Dolinę Jaworzynki zamierzam szczegółowo opisać w moich kolejnych postach. Przed godziną 17 docieramy na parking w Kuźnicach i jesteśmy gotowi na powrót do Krakowa.

Powrót przez Boczań. W oddali widoczny Wielki Kopieniec (1328 m n.p.m.)

Koniec trasy w Kuźnicach

Podsumowanie

Wycieczkę na Rusinową Polanę, Gęsią Szyję i kontynuację na Halę Gąsienicową z czystym sercem mogę polecić każdej osobie. Brak trudności technicznych i względnie małe przewyższenie powoduje, że jest to wspaniała opcja dla początkujących górołazów. Może będziecie mieli trochę więcej szczęścia z pogodą niż my i w pełni rozsmakujecie się w pierwszorzędnych widokach serwowanych przez prawie całą trasę powyższej wycieczki.

Jeśli dobrnęliście do końca tej relacji, gorąco zachęcam Was do odwiedzania profilów na Facebooku, Instagramie i Twitterze. Będę wdzięczny również za udostępnienie wpisu lub pozostawienie komentarza. Jeżeli chcecie natomiast być na bieżąco i otrzymywać maile o kolejnych wpisach – zostawcie koniecznie swój adres e-mail!

Z górskimi pozdrowieniami! Do zobaczenia na szlaku!

MOŻESZ ZAJRZEĆ RÓWNIEŻ TUTAJ

Ten blog wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej

POLITYKA PRYWATNOŚCI & COOKIES
%d bloggers like this: