Strona główna GóryBeskid Niski LACKOWA – WYMAGAJĄCY ZAWODNIK Z BESKIDU NISKIEGO

LACKOWA – WYMAGAJĄCY ZAWODNIK Z BESKIDU NISKIEGO

by Kamil | ONE STEP FORWARD

Po zimowej Tarnicy przyszła pora na jeden z najbardziej dzikich rejonów Beskidów. Beskid Niski, bo to o nim mowa, nie przyciąga tłumu turystów. Nie spotkacie tu wielu entuzjastów górskich wycieczek, jak w Tatrach, Pieninach, czy wspomnianych Bieszczadach. Nie oznacza to jednak, że nic tu ciekawego nie znajdziecie. Możecie na przykład tak jak ja, wybrać się na jego najwyższy szczyt – Lackową (997 m n.p.m.). Nie dostarczy Wam ona widoków, ale jestem przekonany, że podejście na długo pozostanie w Waszej pamięci (a przede wszystkim w nogach!)


Trasa i profil wysokości

Trasa: Ropki – Ropki | mapa-turystyczna.pl

Beskid Niski w skrócie

Beskid Niski był dla mnie od zawsze wielką zagadką. Nie słyszałem o nim prawie nic, nie interesowałem się nim w ogóle i generalnie jakoś tak nie było mi z nim po drodze. Wiedziałem tylko, że leży pomiędzy sławnymi połoninami bieszczadzkimi i pasmem Beskidu Sądeckiego. Rozpoczynając jednak kolekcjonowanie Korony Gór Polski, w końcu nadarzyła się okazja, aby spędzić tu kilka dni.

Beskid Niski zlokalizowany jest pomiędzy Przełęczą Tylicką na zachodzie, a Przełęczą Łupkowską na wschodzie. Leży na terenie Polski oraz Słowacji. Nazwa oczywiście wskazuje na to, że jest najniższą częścią Beskidów, ale za to najrozleglejszą. W samym jego centrum znajduje się Magurski Park Narodowy, chroniący unikatowy w skali Karpat obszar przejściowy między Karpatami Zachodnimi i Karpatami Wschodnimi. Pasmo Beskidu Niskiego dzieli się na kilka mniejszych. Wyróżnić możemy między innymi: Beskid Gorlicki, Beskid Dukielski czy Pasmo Magurskie.

Baza wypadowa – wieś Ropki

Naszą bazą wypadową była miejscowość Ropki, w której zatrzymaliśmy się w przytulnym, wygodnym i funkcjonalnym drewnianym domku – Manichatki. Poświęcę mu na pewno osobny wpis na blog, ponieważ spędzenie w nim tych kilku dni było czymś niesamowitym. Taki mentalny detoks. Zapomnienie o wszystkim, wszystkich oraz chwila tylko dla siebie i pełen relaks.

Pewien grudniowy poranek przyniósł spadek temperatury do -8oC. W sam raz na małą przechadzkę po okolicznych pagórkach. Standardowo wędruje sam. Moja przygoda rozpoczyna się przy drogowskazie „Ropki”, przy którym zbiega się niebieski, żółty i czerwony szlak (fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego). Startuję z wysokości około 550 m n.p.m., zaraz przy przepływającym obok strumyku.

Żółty szlak przez Białą Skałę

Po kilku minutach marszu w kierunku zachodnim dochodzę do miejsca, w którym żegnam się z Głównym Szlakiem Beskidzkim. Teraz wędrował będę, aż do Ostrego Wierchu tylko i wyłącznie za żółtymi oznaczeniami. Pierwszym szczytem na mojej drodze będzie Biała Skała, wznosząca się na wysokość 903 m n.p.m.

Szlak wychodzi z doliny i od samego początku daje się mocno we znaki. Ostro i mozolnie, cały czas pod górę. Ścieżka znika w lesie, a ja ubieram raki, ponieważ nie mam już ochoty ślizgać się za każdym stawianym krokiem. Teraz stabilniej, pewnie poruszam się i nabieram wysokości. Wychodzę na małą przełęcz i po około 1:30 h od startu, jestem już na szczycie Białej Skały.

Przez Ostry Wierch

Żółty szlak wiedzie cały czas przez las, tym razem trochę przyjemniejszym terenem. Czasami obniża się, czasami delikatnie podnosi. Idąc tym fragmentem można nawet odpocząć. Odpocząć przed tym, co czeka w dalszej części. Po 20 minutach marszu melduję się na Ostrym Wierchu (938 m n.p.m.), który jest drugim, co do wysokości szczytem polskiego Beskidu Niskiego. Niżej znajduje się rozwidlenie szlaków oraz słup granicznym, przy którym postanawiam zrobić sobie krótką przerwę na łyk herbaty.

Przełęcz Pułaskiego (743 m n.p.m.)

Po odpoczynku przeżyłem niemałe zaskoczenie. Zejście z Ostrego Wierchu do Przełęczy Pułaskiego okazało się niemałym wyzwaniem. Ciężki, przepadający śnieg oraz bardzo stromo opadający szlak sprawiły, że kilka raz musiałem się podeprzeć rękoma. Dobrze, że chociaż zabrałem raki. Najtrudniejszy zejściowy odcinek już za mną. Dochodzę do Przełęczy Pułaskiego, leżącej na granicy polsko – słowackiej. Z tego miejsca będzie już tylko ostro pod górkę. Prosto na Lackową, która jest moim dzisiejszym celem.

Stromo, stromo … na Lackową

Gdzieś w Internecie przeczytałem, że wejście na najwyższy szczyt Beskidu Niskiego stanowi niemałe wyzwanie kondycyjne. Będę z Wami szczery. Nie wziąłem tego na serio. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że „ten ktoś” może mówić prawdę. A jednak … Wejście naprawdę potrafi zmęczyć, a muszę przyznać, że nie należę do osób, które narzekają na braki w formie. Oddech przyspieszył, pojawiła się zadyszka, a szczyt wydawał się wcale nie przybliżać.

Grzbietem Lackowej

Po 30 minutach niezłej mordęgi wchodzę ostatecznie na grzbiet Lackowej. Niektórzy myślą, że to już, jednak nic bardziej mylnego. Czeka mnie jeszcze mniej męczące podejście pośród liściastego lasu. Gdzieniegdzie przebijają się pobliskie szczyty, ale na spektakularne widoki nie mam co liczyć. Cały grzbiet jest zalesiony, podobnie jak sam szczyt Lackowej. W końcu docieram i do niego. A tam czeka na mnie polska flaga, pamiątkowa tabliczka (polska i słowacka) oraz skrzynka z pieczątkami, której drzwiczki nieźle dzisiaj przymarzły.

Na szczycie Lackowej (997 m n.p.m.)

Kolejny szczyt zaliczający się do Korony Gór Polski trafia do mojego górskiego portfolio. Łatwo nie było, ale czego się nie robi, żeby trochę się zmęczyć podczas urlopu. Jak już wspomniałem na początku relacji, Lackowa (997 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem polskiej części Beskidu Niskiego. Po słowackiej stronie najwyższy w tym paśmie jest Busov, który mierzy 1002 m n.p.m. Lackową od wschodu oddziela Przełęcz Pułaskiego, natomiast od zachodu Przełęcz Beskid.

Słynne zachodnie podejście

Lackowa słynie ze swojego stromego zachodniego podejścia, które jest najbardziej strome w tym paśmie górskim. Przez szczyt przebiega czerwony szlak turystyczny, na który możemy dostać się na kilka sposobów. Można atakować go od strony Ropek (tak jak ja), od strony miejscowości Izby (najpopularniejsza droga dojściowa), od strony Krynicy lub Wysowej (dłuższe warianty dojściowe). Należy jednak pamiętać, że, pomimo iż szlak z Izb jest najkrótszy, to wejście jest najcięższym i najbardziej stromym wejściem w Beskidzie Niskim.

Rozsiadam się na ławeczce pod tabliczką z nazwą szczytu i wysokością. Popijam herbatkę, nagrywam kilka Instastories i zastanawiam się, dlaczego nie zabrałem ze sobą książeczki KGP w celu potwierdzenia zdobycia szczytu. No nic, będzie musiało wystarczyć pamiątkowe selfie. Nie siedzę długo, ponieważ mróz i wiatr dają o sobie znać i szybko się wychładzam. Po 20 minutach decyduję się na zejście.

Powrót do Ropek

Przez chwilę przyszło mi do głowy, aby zrobić pętle i wrócić przez Przełęcz Beskid, aż do Izb. Tym słynnym, stromym, zachodnim zboczem Lackowej. Odpuściłem. Nie chciałem dokładać sobie kilometrów i zastanawiać się, czy trafię bezproblemowo z Izb do Manichatek, gdzie nocowaliśmy.

Także najpierw czerwonym, później żółtym szlakiem. Raz z górki, raz pod górkę, a dokładnie pod Ostry Wierch.  Następnie Biała Skała, spacer po lesie i po około godzinie witam się z rozległą polaną przy centrum Ropek. I tu kończy się moja dzisiejsza przygoda z Beskidem Niskim.

Nocleg w Beskidzie Niskim

Jako miejsce noclegowe z czystym sercem mogę polecić Manichatki. Urokliwy domek z dobrym dojazdem, kominkiem, w pełni wyposażoną kuchnią, tarasem i tak dalej, i tak dalej … Wszystkiego dowiecie się już niedługo, kiedy to planuję opublikować obszerną recenzję tego magicznego miejsca w Beskidzie Niskim. Jeśli należycie do osób niecierpliwych, to podsyłam namiary:

Ciekawostki

  • Najwyższy szczyt po polskiej stronie Beskidu Niskiego to Lackowa (997 m n.p.m.), natomiast po słowackiej Busov (1002 m n.p.m.)
  • Zachodni stok Lackowej pod względem stromości ustępuje tylko Rysom, jeżeli weźmiemy pod uwagę szczyty zaliczające się do Korony Gór Polski
  • Najpopularniejszy szlak na Lackową prowadzi z miejscowości Izby
  • Lackowa, ze względu na swoją wysokość bywa nazywana „policyjną górą” – 997 zgłoś się!
  • W przeszłości na szczycie Lackowej stała wieża triangulacyjna do pomiarów geodezyjnych
  • Przez szczyt Lackowej prowadzi czerwony szlak, mający status Europejskiego szlaku długodystansowego E-3, łączącego wybrzeże Atlantyku z Morzem Czarnym

Podsumowanie

W Beskidzie Niskim byłem po raz pierwszy w życiu. Może i nie jest tak popularny jak Tatry, Pieniny czy Bieszczady, ale jest w nim „to coś”, co skłania do powrotu w te rejony. Może to poczucie niedostępności, brak zasięgu, wszechobecna cisza albo po prostu brak turystów na szlakach.

Lackowa pomimo, że nie przekracza 1000 m n.p.m., dała mi porządnie w kość. Nie można jej lekceważyć, gdyż spośród szczytów Korony Gór Polski, tylko Rysy ustępują jej, jeżeli chodzi o podejście. Mam nadzieję, że będziecie o tym pamiętać, zanim wybierzecie się w te strony! Może przynajmniej Wy będziecie ją wspominać milej niż ja ?


Jeśli wpis Ci się spodobał to zostaw komentarz, polajkuj lub udostępnij – nie krępuj się! Jeżeli chcecie natomiast być na bieżąco i otrzymywać maile o kolejnych wpisach – zostawcie koniecznie swój adres e-mail!

Zachęcam Was do odwiedzania profilów na FacebookuInstagramie i Twitterze, a także do powracania jak najczęściej na stronę www.onestepforward.pl

MOŻESZ ZAJRZEĆ RÓWNIEŻ TUTAJ

Ten blog wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej

POLITYKA PRYWATNOŚCI & COOKIES
%d bloggers like this: