Strona główna Góry JARZĄBCZY WIERCH I RACZKOWA CZUBA

JARZĄBCZY WIERCH I RACZKOWA CZUBA

by Kamil | ONE STEP FORWARD

Dzisiaj zapraszam Was na kontynuację wycieczki na Grzesia, Rakoń i Wołowiec. Oprócz wspomnianego klasyku weszliśmy tego dnia jeszcze na cztery inne szczyty: Jarząbczy Wierch (2137 m n.p.m.), Raczkową Czubę (2194 m n.p.m.), Kończysty Wierch (2002 m n.p.m.) oraz Trzydniowiański Wierch (1758 m n.p.m.). Razem ponad 30 km na nogach, ponad 1900 m przewyższenia i ponad 11 h wędrówki.


Trasa i profil wysokości

<

Wołowiec – i co dalej?

O tym jak wejść na Wołowiec pisałem tutaj:

Bardzo nie chcieliśmy wracać do auta pozostawionego na parkingu przy Siwej Polanie. Pogoda dzisiaj nas po prostu rozpieszczała! W związku z tym postanowiliśmy na Wołowcu (2063 m n.p.m.), że  odwiedzimy jeszcze dwa szczyty znajdujące się w potężnej grani Otargańców – Jarząbczy Wierch (2137 m n.p.m.) oraz Raczkową Czubę (2194 m n.p.m.). Schodząc z nich miniemy jeszcze po drodze Kończysty i Trzydniowiański Wierch. Oj, będą bolały nas nogi jutro…

PS. Przez chwilę myśleliśmy o czerwono-niebieskim szlaku prowadzącym przez Jamnicką Przełęcz i dalej czerwonym na Rohacze, ale stwierdziliśmy, że zostawimy sobie je na kolejną wycieczkę w Tatry Zachodnie.

Zejście z Wołowca – spacer granią

Po długim odpoczynku schodzimy z potężnej kopuły Wołowca, która zachwyciła nas doskonałymi widokami we wszystkich kierunkach świata. Kierujemy się za czerwonymi oznaczeniami. Szlak poprowadzony jest Główną Granią Tatr Zachodnich, wzdłuż granicy polsko-słowackiej. W porównaniu do podejścia na Grzesia, Rakoń i Wołowiec nie brak tu wąskich przejść, odcinków skalnych, przy pokonywaniu, których trzeba się czasami przyasekurować rękoma. Pojawia się też niewielka ekspozycja, jednak nie mówię tu o takiej, którą spotykamy w Tatrach Wysokich m.in. na szlaku na Kościelec, Świnicę, czy Rysach.

Gdzie się nie odwrócimy, tam fantastyczne widoki. Na północy rozpościera się Wyżnia Dolina Chochołowska z dobrze widocznym stąd Kominiarskim Wierchem (1829 m n.p.m.). Na południu, jak na dłoni widać rozległą Dolinę Jamnicką z Wyżnim i Niżnim Stawem Jamnickim (Kocioł Jamnickich Stawów). Za nami natomiast prawdziwa perełka. Rohacz Ostry, przypominający pewien znany alpejski szczyt (ten z czekoladek Toblerone).

Łopata – punkt pośredni w drodze na Jarząbczy Wierch

Muszę przyznać, że czerwony szlak, którym wędrujemy jest naprawdę ciekawy! Lawirujemy sobie nim pośród skalnych formacji. Opuszczamy się w dół, aby po chwili ponownie wspinać się pod górę. W końcu dochodzimy do siodła Dziurawej Przełęczy (1836 m n.p.m.), skąd widać dobrze szczyt Łopaty, który obchodzić będziemy jej południowym zboczem. Stoki przełęczy bardzo stromo opadają w kierunku Wyżniej Doliny Chochołowskiej, dlatego polecam nie zagapić się w tym miejscu.

Przez wierzchołek Łopaty (1958 m n.p.m.) nie przechodzi czerwony szlak turystyczny, ale sądząc po nieźle wydeptanych ścieżkach, nie brakuje chętnych na jego zdobycie. Sami nie decydujemy się na niego podchodzić, ponieważ chcemy zaoszczędzić siły na Jarząbczy Wierchy i Raczkową Czubę, które jakby wcale się nie przybliżały.

Podejście na Jarząbczy Wierch

Dalej ścieżka prowadzi łagodniejszym terenem do Przełęczy Niskiej (1831 m n.p.m.). Nie bez kozery została nazwana „niską”. Na szczyt Jarząbczego Wierchu z jej siodła jest do pokonania ponad 300 m przewyższenia! Łydki palą, kolana odmawiają posłuszeństwa, a na dodatek dostajemy regularne podmuchy prosto w twarz… Stwierdzam, że będąc w Tatrach Zachodnich jednego można być pewnym – wiatr urywa tu głowy i nie bierze jeńców!

Nieco powyżej Niskiej Przełęczy (1831 m n.p.m.) znajduje się rozwidlenie szlaków. Oprócz kontynuacji wędrówki czerwonym szlakiem na Jarząbczy Wierch dostajemy możliwość zejścia szlakiem zielonym do Doliny Jamnickiej. Na nas czeka jednak mozolny, kamienisty i poprowadzony licznymi zakosami odcinek. Pocieszam się, że na Jarząbczym Wierchu dłużej sobie odpoczniemy i staram się wyrzucić z głowy, co jeszcze przed nami zgotował. Pomogło!

Jarząbczy Wierch – chwile na szczycie

Jarząbczy Wierch (2137 m n.p.m.), zwany przez Słowaków Hrubym Wierchem posiada dwa wierzchołki. Przez ten niższy (przedwierzchołek) przebiega czerwony szlak turystyczny oraz granica polsko – słowacka. Została na nim również niepoprawnie umieszczona tablica informacyjna, wskazująca na wysokość głównego (właściwego) wierzchołka. Ten natomiast znajduje się całkowicie na terenie Słowacji i można dojść na niego zielonym szlakiem. Daleko nie jest, to raptem kilka metrów, więc dużo drogi nie dołożycie.

Stoki Jarząbczego Wierchu opadają do trzech dolin. Po stronie słowackiej – do Doliny Jamnickiej i Raczkowej, natomiast po stronie polskiej – do Doliny Jarząbczej. W pełni zimy, schodzą nimi potężne lawiny, dlatego wędrówka w tym okresie polecana jest raczej dla doświadczonych turystów i skiturowców.

Jarząbczy Wierch – panoramy

Co tu dużo mówić. Szczyt oferuje pierwszorzędne widoki, roztaczające się na wszystkie cztery strony świata. Na wschodzie pięknie prezentują się najwyższe szczyty Tatr Zachodnich – Starorobociański Wierch (część polska) i Bystra (część słowacka). Południe należy do najwyższej w potężnej grani Otargańców – Raczkowej Czuby (2194 m n.p.m.). Na zachodzie mamy oczywiście Wołowca (2063 m n.p.m.), zjawiskowe Rohacze i całą plejadę Tatr Zachodnich z Barańcem na czele (2185 m n.p.m.).

Raczkowa Czuba – w drodze na królową Otargańców

Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy – długo odpoczywaliśmy na Jarząbczym Wierchu. W końcu spoglądnąłem na mapę. Wskazała, że zaledwie 15 minut dzieli nas od Raczkowej Czuby. Trochę mi się wierzyć nie chciało, ale ok. Podjąłem wyzwanie, chociaż nogi już mi do d*** wchodziły. Magda odpuściła i zaczęła schodzić w stronę Kończystego Wierchu (2002 m n.p.m.), gdzie mieliśmy się później spotkać.

Zielony szlak na najwyższy szczyt Otargańców nie nastręcza trudności technicznych. Jest jak typowy szlak w Tatrach Zachodnich. Trochę pod górę, trochę w dół, trochę po kamieniach i trochę po szerokiej, wydeptanej ścieżce pośród trawiastych zboczy. Jedna mała różnica – według mnie jest słabo oznaczony i trzeba uważać, żeby nie zboczyć ze znakowanej ścieżki. Zamiast 15 minut z mapy, na szczyt dotarłem po 25 minutach (a wcale nie szedłem powoli).

Raczkowa Czuba – panoramy

Raczkowa Czuba (2194 m n.p.m.) zwana jest przez Słowaków Jakubiną i stanowi drugi, co do wysokości szczyt Tatr Zachodnich. Przy takiej pogodzie i widoczności, na jaką trafiliśmy dzisiaj mamy z niej bezkresny widok na całe Tatry Zachodnie oraz sporą część Tatr Wysokich. Postarałem się choć trochę tych świetnych panoram uwiecznić. Rezultaty poniżej.

Zejście na Kończysty Wierch

Na szczycie Jakubiny nie spędzam dużo czasu, ponieważ nie chcę, aby Magda czekała na mnie w nieskończoność. Po 20 minutach jestem już na Jarząbczym Wierchu i kieruję się w stronę Jarząbczej Przełęczy (1954 m n.p.m.). Początkowo odcinek wiedzie po śliskich kamieniach, na których zalega gdzieniegdzie śnieg, a czasami nawet lód. W dalszej jego części szlak łagodnieje i mogę choć na chwilę zerknąć na pobliską okolicę. Na prawo mam genialne widoki na górne piętro Raczkowej Doliny, natomiast po lewej – na Dolinę Jarząbczą, która stanowi jedną z odnóg Doliny Chochołowskiej. Na sam koniec ścieżka podrywa się do góry i po niespełna 30 minutach melduję się na szczycie Kończystego Wierchu (2002 m n.p.m.)

Kończysty Wierch – panoramy na koniec dnia

Chyba musiało mnie długo nie być, bo Magda zdecydowała się, że na mnie nie czeka i pomknęła już w stronę Trzydniowiańskiego Wierchu. Ja natomiast zamiast próbować ją gonić, siadłem na jednym z kamieni, wyjąłem aparat i zacząłem trzaskać kolejne panoramy. Pogoda do tego wręcz zachęcała.

Przede mną prężył się ogromny masyw Starorobociańskiego Wierchu (2176 m n.p.m.). Za mną, jak na dłoni widoczny był dalszy przebieg zielonego szlaku prowadzącego przez Czubik (1846 m n.p.m.) na Trzydniowiański Wierch ( 1765 m n.p.m.). Świetnie prezentowały się również oświetlone szczyty Tatr Wysokich, gdzie z łatwością dostrzec można było takie perełki jak: Świnica, Rysy, Gerlach czy Kołowy Szczyt. Nie sposób też zapomnieć o Jarząbczym Wierchu i Raczkowej Czubie, które z tego miejsca wyglądały chyba najdostojniej.

Zejście do Doliny Chochołowskiej i Siwej Polany

Na Kończystym i następnym w kolejce Trzydniowiańskim Wierchu (1765 m n.p.m.) byłem już kilkukrotnie, dlatego jeśli chcecie dowiedzieć się jak wygląda zejście z nich do Doliny Chochołowskiej, to odsyłam Was do poniższych wpisów:


Jeśli wpis Ci się spodobał to zostaw komentarz, polajkuj lub udostępnij – nie krępuj się! Jeżeli chcecie natomiast być na bieżąco i otrzymywać maile o kolejnych wpisach – zostawcie koniecznie swój adres e-mail!

Zachęcam Was do odwiedzania profilów na Facebooku, Instagramie i Twitterze, a także do powracania jak najczęściej na stronę www.onestepforward.pl

Z górskimi pozdrowieniami!

Kamil | ONE STEP FORWARD

MOŻESZ ZAJRZEĆ RÓWNIEŻ TUTAJ

Ten blog wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej

POLITYKA PRYWATNOŚCI & COOKIES
%d bloggers like this: