fbpx

OTARGAŃCE – OPIS SZLAKU

by Kamil | ONE STEP FORWARD
A+A-
Reset

Otargańce to malownicza, interesująca i mało uczęszczana grań położona w słowackiej części Tatr Zachodnich. Urzekła nas przede wszystkim ciszą, jaką można tu zastać oraz niebanalnie poprowadzoną trasą. Zielony szlak turystyczny fragmentami meandruje ściśle granią i przy okazji nie skąpi znakomitych widoków. Podczas wycieczki mieliśmy wspaniałą okazję podziwiać rozległe panoramy m.in. na Rohacze, Wołowiec (2064 m n.p.m.), Baraniec (2182 m n.p.m.), Smrek (2072 m n.p.m.), Raczkową Czubę (2194 m n.p.m.) czy na najwyższy szczyt Tatr Zachodnich – Bystrą (2248 m n.p.m.). 


Dolina Chochołowska – dojazd i parking

Bardzo często dla turystów bazą wypadową podczas zdobywania grani Otargańców staje się Dolina Wąska (Úzka dolina) na Słowacji, która stanowi bramę do Doliny Jamnickiej i Doliny Raczkowej. My jednak postanowiliśmy wdrapać się od strony polskiej, dlatego też pierwszym naszym celem był parking na Siwej Polanie, znajdującej się tuż przy wejściu do Doliny Chochołowskiej. Koszt parkingu za cały dzień to 20 PLN. Dojazd z Krakowa zajął nam 2:00 h.

Jeśli nie jesteście zmotoryzowani, to do Siwej Polany dostać się też można busem, który odjeżdża z rejonu dworca PKP (tabliczka „Dolina Chochołowska”). Koszt takiego przejazdu to 10 PLN, a podróż zajmuje około 25 minut.

Rozkład jazdy busów: KLIKNIJ

Otargańce – trasa wycieczki

Grań Otargańców – a co to właściwie jest?

Otargańce to jedna z bocznych grani, położona w słowackiej części Tatr Zachodnich, która oddziela od siebie Dolinę Raczkową od Doliny Jamnickiej. Swój początek bierze na Jarząbczym Wierchu (2137 m n.p.m.) i przebiega dalej przez takie szczyty jak: Raczkowa Czuba (słow. Jakubina, 2194 m n.p.m.), Wyżnia Magura (słow. Vyšná Magura, 2095 m n.p.m.), Pośrednia Magura (słow. Ostredok, 2050 m n.p.m.), Niżnia Magura (słow. Nižná Magura, 1920 m n.p.m.) oraz dwuwierzchołkowy Ostredok (1714 m n.p.m.).

Szlak poprowadzony przez wspomniane powyżej szczyty wiedzie ściśle granią i nie brakuje tu skalistych fragmentów z dość znaczną ekspozycją. Techniczne trudności spotkamy natomiast tylko w kilku miejscach. Większym „utrapieniem” będzie na pewno dystans oraz przewyższenie, które przyjdzie nam pokonać. Zarówno wariant prowadzący spod parkingu w Dolinie Wąskiej, jak i ten prowadzący z Siwej Polany będzie sporym wyzwaniem kondycyjnym dla naszych kolan. Osobiście zatrzymaliśmy się prawie na 2000 m przewyższenia!

UBEZPIECZ SWOJĄ PODRÓŻ

Wyjeżdżając w Tatry na Słowację koniecznie pamiętajcie o ubezpieczeniu, ponieważ akcje ratownicze są tam płatne. Sami najczęściej korzystamy z bezpłatnego kalkulatora i za jego pomocą wybieramy najlepszą ofertę.  

Podejście z Siwej Polany na Trzydniowiański i Kończysty Wierch

Tym razem wybraliśmy się w tę trasę w pewien czerwcowy, gorący poranek, dlatego po krótce pokażę Wam, co nas spotkało. Jeśli interesuje Was, jak wygląda podejście na Trzydniowiański i Kończysty Wierch w zimowej, surowej scenerii, to zapraszam pod poniższy link:

Po około 6 km i nieco ponad godzinie marszu trafiamy na Polanę Trzydniówka, gdzie swój początek ma czerwony szlak na Trzydniowiański Wierch. Dalej czeka nas nużące podejście żlebem Krowiniec (często błędnie nazywanym Krowim Żlebem), które wydaje się nie kończyć. Dopiero, kiedy wydostajemy się na dobre z lasu i naszym oczom ukazują się pierwsze widoki na Grzesia, Rakoń, Wołowiec czy masyw Ornaku idzie się przyjemniej. Trzydniowiański Wierch osiągamy po około 2:30 h.

Nie zatrzymujemy się (choć widoki są wspaniałe) i od razu nacieramy na Kończysty Wierch. Do pokonania prawie 250 m przewyższenia, na stosunkowo krótkim odcinku. Trasa wiedzie szeroką ścieżką, początkowo przez Przełęcz nad Szyją (1754 m n.p.m.), Czubik (1845 m n.p.m.), a następnie Dudową Przełęcz (1815 m n.p.m.). Po 45 minutach jesteśmy na miejscu, a widoki jakie nam serwuje Kończysty tego dnia są nie do opisania! Mamy m.in. Starorobociański Wierch (2176 m n.p.m.), Jarząbczy Wierch (2137 m n.p.m.), Raczkową Czubę (2194 m n.p.m.), Rohacze, Trzy Kopy (2136 m n.p.m.), Brestową (1934 m n.p.m.) Raczkowe Stawy z Raczkową Doliną oraz kilka perełek z Tatr Wysokich – Świnicę, Kozi Wierch, Granaty czy Lodowy Szczyt.

Kończysty Wierch – Jarząbczy Wierch – Raczkowa Czuba (Jakubina)

Na Kończystym Wierchu robimy porządne doładowanie węglowodanami i uzupełniamy elektrolity. W końcu jeszcze sporo drogi przed nami. Ruszamy czerwonym szlakiem, wzdłuż granicy polsko – słowackiej. Przechodzimy przez Jarząbczą Przełęcz (1955 m n.p.m.), z której w dole dostrzegamy trzy Raczkowe Stawy (Račkove plesá) – Zadni, Suchy oraz Przedni Raczkowy Staw. Kolejno mijamy niewielkie wypiętrzenie, na którym znajduje się słupek graniczny – Kopę Prawy (2027 m n.p.m.). Maszerujemy kamienistą, łagodną ścieżką, która tylko w końcowym fragmencie (zaraz przed Jarzabczym Wierchem) może sprawić niewielkie problemy w postaci przyasekurowania się rękoma.

Jarząbczy Wierch osiągamy po 40 minutach od startu z Kończystego Wierchu. To mój drugi raz na tym szczycie, choć za pierwszym razem wybrałem wejście prowadzące przez Wołowiec oraz Łopatę (swoją droga bardzo polecam ten szlak!). Pamiętajcie też, że posiada on dwa wierzchołki. Przez ten niższy (przedwierzchołek) przebiega czerwony szlak turystyczny oraz granica polsko – słowacka. Została na nim również niepoprawnie umieszczona tablica informacyjna, wskazująca na wysokość głównego (właściwego) wierzchołka. Ten natomiast znajduje się całkowicie na terenie Słowacji i można dojść na niego zielonym szlakiem. Jest to raptem kilka metrów, więc warto podjąć rękawicę.

Dalsza trasa na Jakubinę wiedzie już zielonym szlakiem, który rzekłbym, jest typowym dla tej części Tatr. Trochę pod górkę, trochę w dół. Trochę po kamieniach i trochę po szerokiej, wydeptanej ścieżce pośród trawiastych zboczy. A przy tym zero trudności technicznych. Trzeba tylko czasami uważać, aby nie zboczyć z niego, bo jest dość słabo oznaczony, co po słowackiej części jest akurat standardem. Na Raczkową Czubę vel Jakubinę docieramy po 20 minutach.

Raczkowa Czuba (Jakubina) – najwyższy szczyt Otargańców

Jakubina (2194 m n.p.m.) stanowi drugi, co do wysokości szczyt Tatr Zachodnich. Jest też najwyższy szczytem należącym do potężnej grani Otargańców, z którego bardzo dobrze widać dalszy przebieg zielonego szlaku turystycznego przechodzącego przez m.in. Wyżnią Magurę (2095 m n.p.m.) czy Niżnią Magurę (1920 m n.p.m.). To jednak nie jedyne atrakcje, które można podziwiać.

Z Jakubiny, jak na dłoni widać najwyższy szczyt całych Tatr Zachodnich – Bystrą (2248 m n.p.m.), Baraniec (2184 m n.p.m.), Starorobociański Wierch (2176 m n.p.m.), Kominiarski Wierch (1829 m n.p.m.) czy Wołowiec (2076 m n.p.m.). Pokaźnie prezentuje się też Grań Rohaczy, począwszy od Rohacza Ostrego i Płaczliwego, po Trzy Kopy (2136 m n.p.m.), Hrubą Kopę (2166 m n.p.m.), na Banówce (2178 m n.p.m.) kończąc. Bez większych trudności można też dostrzec Czerwone Wierchy, Krywań i całą plejadę przedstawicieli Tatr Wysokich m.in. Lodowy Szczyt (2627 m n.p.m.), Mięguszowiecki Szczyt Wielki (2438 m n.p.m.), Gerlach (2654 m n.p.m.) czy Świnicę (2301 m n.p.m.).

Otargańce – podejście na Wyżnią Magurę

A raczej najpierw zejście. Obniżamy się trawiastym zboczem na Jakubińską Przełęcz (2069 m n.p.m.), która stanowi bramę do Wyżniej Magury. Następnie, kolejny już raz odzyskujemy wysokość i dokładamy metry do pokonanego już do tej pory przewyższenia. W międzyczasie pogoda zdaje się zmieniać na naszą niekorzyść. Chmury zaczynają się kłębić nad najwyższymi szczytami i co raz śmielej nadciągają na okolicę. Nie zważamy jednak na to, ponieważ wszystkie prognozy, jak jeden mąż wskazywały na opady deszczu dopiero około 14 -15.  

Końcówka podejścia na Wyżnią Magurę jest dosyć stroma, ale nie uświadczycie tam jakichkolwiek trudności technicznych. Ot, zwykły spacer w zachodniej części Tatr. Wyżnia Magura (2095 m n.p.m.) zbudowana jest z granodiorytów rohackich i cały jej wierzchołek zasypany jest szerokiej maści głazami. Ciężko będzie go Wam przegapić. Będąc na szczycie i spoglądając na południe już nie możemy doczekać się dalszej wędrówki!

Otargańce – postrzępioną granią na Pośrednią Magurę

Dalsza część zielonego szlaku turystycznego wygląda nieziemsko. Szczególnie przy chmurach galopujących zaraz nad naszymi głowami i przykrywającymi, co jakiś czas grań. Schodzimy z kierunku Rysiej Przełęczy (2030 m n.p.m.), lawirując po skalnym rumowisku na zmianę po jednej i po drugiej stronie stromego zbocza. Następnie crème de la crème – wchodzimy na grań! Ekspozycję oceniłbym na umiarkowaną, co nie zmienia faktu, że czasami ręce do asekuracji się przydały. Spacer tą postrzępioną granią uważam za najciekawszy fragment tej wędrówki!

Po pokonaniu kolejnego spiętrzenia naszym oczom ukazuje się metalowy słupek. To znak, że Pośrednia Magura (2050 m n.p.m.) jest już naprawdę blisko. Ostatecznie stajemy na niej o 11:30. Z nazwą tego wierzchołka jest tak w ogóle trochę zamieszania. Najpopularniejsza nazwa to Pośrednia Magura, ale na przykład Józef Nyka w swoim przewodniku Tatry Słowackie używa nazwy Wyżnie Otargańce, które Słowacy tłumaczą jako Ostredok. Nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie to, że nazwane tak są dwa wierzchołki w grani Otarganców, położone nieco niżej (1674 m n.p.m. i 1714 m n.p.m.). Należą one do tzw. Małych Otargańców.

Jeśli podoba Ci się, to co robię i chcesz wesprzeć moją działalność – postaw mi kawę mocy na szlaku! Ja odwdzięczę się kolejną relacją z wyjazdu, praktycznymi wskazówkami, poradą czy niezbędnymi informacjami, które pomogą Ci zaplanować urlop. Dziękuje!

Dodatkowo, każdy kto wesprze moją działalność otrzyma 45 dni darmowego dostępu do bogatej biblioteki audiobooków oferowanych przez BookBeat! 

Otargańce – ciężka decyzja o porzuceniu Niżniej Magury i Ostredoka

Byliśmy tak pochłonięci wspinaczką na Pośrednią Magurę, że nie zauważyliśmy jak wokół nas zrobiło się ciemno, a chmury szczelnie przykryły sąsiednie szczyty. Na domiar złego poczułem kroplę letniego deszczu na przedramieniu. Niestety, ale decyzja mogła być tylko jedna – wracamy z powrotem. Schodzenie w ulewie przez spiętrzenia Pośredniej Magury, to nie byłoby nic przyjemnego, a wiadomo, że w górach bezpieczeństwo przede wszystkim! Ze zblazowanymi minami, żwawo wracamy w kierunku Wyżniej Magury i Jakubiny. Niespodzianek po drodze na szczęście nie ma i chwilę przed 13 meldujemy się ponownie na najwyższym szczycie w grani Otargańców.

PS. Ostatecznie okazało się, że wspomniane wyżej krople deszczu były tylko straszakiem i jak byliśmy już w okolicy Jarząbczego Wierchu niebo rozjaśniło się i nie było śladu po gęstych, niskich chmurach. Na pewno trochę żałowaliśmy decyzji, ale przecież góry nie uciekną. Podsumowując, nie pozostaje nic innego, tylko odwiedzić Otargańce raz jeszcze. Tym razem jednak spróbujemy wariantu prowadzącego z Doliny Wąskiej (Úzka dolina) na Słowacji.

Otargańce – ciekawostki i informacje praktyczne

  • jadąc w Tatry na Słowację pamiętajcie o ubezpieczeniu, ponieważ akcje ratownicze są tutaj płatne. My ubezpieczenie najczęściej kupujemy przy użyciu tego kalkulatora: LINK TUTAJ
  • parking w Siwej Polanie kosztuje 20 zł za cały dzień
  • bilet wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego kosztuje 8 zł za bilet normalny i 4 zł za bilet ulgowy
  • wstęp do Tatrzańskiego Parku Narodowowego (Tatranský národný park, TANAP) jest bezpłatny
  • wędrówka (do Pośredniej Magury i z powrotem) zajęła nam 8:30 h z odpoczynkami, podczas której pokonaliśmy 28 km oraz 1830 m przewyższenia
  • słowo „Magura” oznacza górę, szczyt, wzgórze, ale czasami także polanę, las, osiedle
  • Jarząbczy Wierch przez Słowaków nazywany jest Hrubym Wierchem
  • w rejonie Otarganców często spotkać możemy kozice tatrzańskie

Podsumowanie

Pomimo częściowego niepowodzenia uważam wycieczkę granią Otargańców za jedną z ciekawszych w moim tatrzańskim dorobku. Trasa poprowadzona jest niebanalnie, a sam spacer postrzępionym grzbietem jest w stanie dostarczyć niemałego zastrzyku adrenaliny. Cała wycieczka zajęła nam 8:30 h, podczas której pokonaliśmy 28 km oraz 1830 m przewyższenia. Gdyby dorzucić do tego Niżnią Magurę i Ostredok, których nie udało się zdobyć, wędrówka byłaby sporym wyzwaniem kondycyjnym.


Jeśli podoba Ci się, to co robię i chcesz wesprzeć moją działalność – postaw mi kawę mocy na szlaku! Ja odwdzięczę się kolejną relacją z wyjazdu, praktycznymi wskazówkami, poradą czy niezbędnymi informacjami, które pomogą Ci zaplanować urlop. Dziękuje!

Dodatkowo, każdy kto wesprze moją działalność otrzyma 45 dni darmowego dostępu do bogatej biblioteki audiobooków oferowanych przez BookBeat! 

MOŻESZ ZAJRZEĆ RÓWNIEŻ TUTAJ

Ten blog wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej