Strona główna Góry BESKID PRZEZ PRZEŁĘCZ LILIOWE

BESKID PRZEZ PRZEŁĘCZ LILIOWE

by Kamil | ONE STEP FORWARD

Kolejna po Czarnym Stawie pod Rysami wycieczka miała przynieść nam pierwszy dwutysięcznik zdobyty zimą – Beskid (2012 m n.p.m.). Nie bez kozery napisałem „miała”, ponieważ matka natura pokazała swoje oblicze i nie pozwoliła wejść wyżej. Wędrówkę zakończyliśmy na Przełęczy Liliowe (1952 m n.p.m.), która stanowi umowną granicę pomiędzy Tatrami Wysokimi, a Zachodnimi. Cel nie został osiągnięty, ale rozległe panoramy rozpościerające się z przełęczy wynagrodziły wszelkie trudy.


Trasa i profil trasy

Droga do Kuźnic


W Kuźnicach (1010 m n.p.m.) meldujemy się chwilę po godzinie 8. Auto zostawiamy na parkingu przy rondzie Jana Pawła II. Wsiadamy do jednego z busów i za 3 zł dojeżdżamy do Kuźnic. Tutaj dochodzimy do wniosku, że warto przypomnieć sobie, jak wygląda niebieski szlak prowadzący przez Boczań (1224 m n.p.m.) i Skupniów Upłaz do Hali Gąsienicowej. Jak już pewnie wiecie zdecydowanie częściej wybieram wariant prowadzący przez Dolinę Jaworzynki – według mnie dużo ciekawszy. Dzisiaj jednak mi na tym nie zależy. Trzeba urozmaicać sobie życie.


PS. Jeśli chcecie możecie też do Kuźnic dotrzeć piechotą z centrum Zakopanego w około 40 – 50 minut. Według mnie szkoda sił i czasu na takie zabawy. Lepiej skorzystać z licznych busów. Pamiętajmy, że droga do Kuźnic jest wyłączona z ruchu drogowego.

Kuźnice – Przełęcz między Kopami (przez Boczań i Skupniów Upłaz)


Szlak przez Boczań i Skupniów Upłaz wybierany jest przez większość turystów zmierzających na Halę Gąsienicową. Na pierwszy ogień idzie fragment szlaku wyłożony potwornie wyślizganymi kamieniami. Od początku wiedzie ona stosunkowo mocno pod górę. Maszerujemy niebiesko – zielonym oznaczeniem. Te drugie prowadzi na Nosalową Przełęcz i dalej na Nosal (1206 m n.p.m.), na którym byliśmy w zeszłym sezonie. Potwierdzeniem powyższego jest rozwidlenie szlaków, które informuje nas o tym, że na Halę Gąsienicową pozostało już tylko 1 h 35 min. Odbijamy oczywiście w prawo. Kolejno idąc przez zalesiony, nijaki teren, aż po grzbiet Boczania (1224 m n.p.m.).


W końcu opuszczamy las i wychodzimy na Skupniów Upłaz (1300 – 1470 m n.p.m.), znajdujący się pomiędzy Doliną Olczyską, a Doliną Jaworzynki. Tutaj otwierają się przed nami piękne widoki na Giewont, Czerwone Wierchy, Nosal, Wielki Kopieniec, a nawet Beskid Żywiecki i Gorce. Dobrze widoczna jest również rozległa Dolina Jaworzynki wraz z Wielką i Małą Królową Kopy oraz Kopą Magury. Po krótkiej sesji fotograficznej ruszamy dalej. Szeroki trawers pośród bujnej kosodrzewiny wyprowadza nas na skrzyżowanie szlaków prowadzących z Kuźnic – Przełęcz między Kopami (1499 m n.p.m.).

Przełęcz między Kopami (Karczmisko)


Na Przełęczy między Kopami zwanej Karczmiskiem żółty szlak prowadzący przez Jaworzynkę łączy się z niebieskim, którym właśnie przyszliśmy tutaj. Nazwa „Karczmisko” jest przytaczana trochę na wyrost – żadna karcza tu nie stała w przeszłości. Było to jedynie bardzo popularne miejsce odpoczynku dla górali, górników oraz turystów. I dalej jest! Nie znaleźliśmy żadnej wolnej ławki, aby usiąść. Może to i dobrze, bo szczerze mówiąc nie byliśmy specjalnie zmęczeni. Wręcz przeciwnie, rwaliśmy się do dalszej drogi. Chętni zobaczyć jeszcze więcej i więcej.

Na Halę Gąsienicową


Teraz już tylko pozostał nam krótki spacer wygodną ścieżką prowadzącą przez Królową Rówień (około 30 min) prosto na rozległą Halę Gąsienicową. Im wyżej jesteśmy, tym więcej pojawia się śniegu na naszej drodze. Niestety biały proszek jest mokry, grząski i przepadający i nie ułatwia sprawnego poruszania się po szlaku (o czym mieliśmy się przekonać dobitniej delikatnie później). Uroki dodatniej temperatury pod koniec zimy.

Panoramy i szlaki z Hali Gąsienicowej


Nie ma jednak, co się zrażać, bo wraz z nabieraniem wysokości otwierają się coraz to ciekawsze panoramy. Takie, których po prostu się nie zapomina. Takie, które wyzwalają uśmiech na twarzy, ale przede wszystkim zachwyt i podziw na tym, co stworzyła matka natura. I za to jej dziękujmy! Dziękujmy jej za Dolinę Gąsienicową i zapierające dech w piersiach widoki na Orlą Perć, Kozi Wierch, Granaty, Zamarłą Turnię, Kościelec, Świnicę oraz wiele innych. Kolejno szlak prowadzi w dół. Mija po drodze Centralny Ośrodek Szkolenia PZA ”Betlejemka” oraz skrzyżowanie szlaków, których w Gąsienicowej jest bez liku. Spod schroniska „Murowaniec” możemy wyruszyć m.in. na Czarny Staw Gąsienicowy, Zawrat, Kozi Wierch, Świnicę, Kościelec, Kasprowy Wierch, Krzyżne, Granaty, Żleb Kulczyńskiego oraz Przełęcz Liliowe i Beskid (na które zmierzamy dzisiaj).

Hala Gąsienicowa – dolna stacja kolejki na Kasprowy Wierch


Nie zatrzymujemy się w schronisku Murowaniec. Nagroda w postaci obiadu i ciepłej szarlotki należeć się będzie dopiero po zrealizowaniu dzisiejszego celu. Za „Betlejemką” skręcamy zatem w prawo, na ścieżkę mającą zaprowadzić nas w okolice Dwoiśniaka. Dwoiśniak to nic innego, jak dwa niewielkie stawki należące do Gąsienicowych Stawów i oddalone około 1 km od budynku schroniska. Znajdują się one poniżej dolnej stacji kolejki krzesełkowej na Kasprowy Wierch, w tzw. Zielonej Dolinie Gąsienicowej. Dochodzimy tu po około 25 minutach brodzenia w głębokim i grząskim śniegu.


Wędrujemy wzdłuż trasy narciarskiej, a następnie przecinamy ją bez jakiejkolwiek problemów i uwag ze strony narciarzy. Słońce praży, aż miło. Cudowna pogoda nam się dzisiaj przytrafiła! Aż ciężko mi w to uwierzyć, bo wiecie jak to u mnie z tą pogodą jest. Dziewczyny mówią, że to ich zasługa. Niech im będzie, byle utrzymała się taka do końca dnia i na każde kolejne wyprawy (niestety tak nie było). Po raz kolejny widoki zwalają z nóg. Przed nami, jak na tacy pręży się potężna Świnica, piramidalny Kościelec, Skrajna i Pośrednia Turnia oraz niepozorny z tej perspektywy Beskid.

Zielonym szlakiem na Przełęcz Liliowe


Przy dolnej stacji kolejki na Kasprowy Wierch znajduje się kolejne już rozwidlenie szlaków. W lewo odbija czarny szlak prowadzący dalej na Świnicką Przełęcz. My natomiast idziemy za żółtym oznaczeniem, które po chwili zamieniamy na zielone i którym będziemy już wędrować do samego Liliowego. Żółty szlak skręca w prawo w kierunku Suchej Przełęczy i następnie Kasprowego Wierchu.


Kto miał, założył sobie na buty raki. Warunki szybko zweryfikowały nasz wybór, który okazał się niebyt trafiony. Śnieg pod nogami był grząski i przepadający. Podkładki antisnow miały zapewnić nieprzylepianie się śniegu do raków. Niestety nie zdały egzaminu. Bardzo powoli człapiemy pod górę i zapadamy się przy każdym kolejnym kroku. Wcześniej nie byłem świadomy, jak bardzo takie warunki są w stanie zmęczyć. Na szczęście pocieszają nas przepiękne widoki na Dolinę Gąsienicową.


Mozolnie nabieramy wysokości. Siodło przełęczy już całkiem niedaleko, widoczność perfekcyjna. Im wyżej, tym wiatr daje mocniej się we znaki. Momentami jego porywy sprawiają, że trudno nam ustać stabilnie na nogach. Nie trudno się domyślić, że na grani przełęczy będzie jeszcze gorzej. Nie decydujemy się jednak zawrócić i walczymy dalej. Z językiem na brodzie docieramy w końcu do Przełęczy Liliowe (1947 m n.p.m.).

Przełęcz Liliowe


Przełęcz Liliowe (1947 m n.p.m.) to miejsce, które stanowi geologiczną i krajobrazową granicę pomiędzy Tatrami Wysokimi, a Tatrami Zachodnimi. Zlokalizowana jest w Głównej Grani Tatr pomiędzy Skrajną Turnią (2097 m n.p.m.), a Beskidem (2012 m n.p.m.), na którego dzisiaj docelowo zmierzamy. W przeszłości planowano tutaj budowę kolejki liniowej, ale dzięki protestom miłośników przyrody odstąpiono od tego pomysłu.

Gdzie możemy pójść z Przełęczy Liliowe?


Przez Liliowe przebiega granica polsko – słowacka. Charakterystycznym elementem przełęczy jest drogowskaz informujący o potencjalnych kierunkach dalszej wędrówki. Czerwonym szlakiem graniowym możemy udać się m.in. na Kasprowy Wierch przez Beskid i Suchą Przełęcz lub w przeciwnym kierunku – na Świnicę przez Skrajną Turnię i Świnicką Przełęcz. Oczywiście możemy tym samym, zielonym szlakiem wrócić do Doliny Gąsienicowej. Warto wspomnieć, że niegdyś istniał szlak prowadzący przez Dolinę Wierchcichą, Zawory, Dolinę Ciemnosmreczyńką, Wrota Chałubińskiego, aż do Morskiego Oka.

Widoki z Przełęczy Liliowe


Na południu oraz południowych – zachodzie otwierają się bardzo rozległe widoki na Dolinę Cichą oraz inne słowackie szczyty m.in. Krywań (2495 m n.p.m.), Liptowskie Kopy oraz pozostałe szczyty Tatr Zachodnich. Po przeciwnej stronie rozpościera się przed nami okazała Dolina Gąsienicowa. Mamy też oczywiście widoki na pobliski Beskid (2012 m n.p.m.), Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) oraz okazałą Świnicę (2301 m n.p.m.).

Próba podejścia na Beskid


Na górze wieje, jakby chciało nam głowy urwać … Niemniej jednak postanawiamy porwać się na próbę zdobycia Beskidu oddalonego dosłownie 10 – 15 minut od siodła przełęczy. Magda idzie pierwsza, potem Natalia i na końcu ja. W pewnym momencie zaczyna dziać się wszystko nie po naszej myśli. Magda, która poszła na pierwszy ogień krzyczy, że nie czuje palców i dalej nie pójdzie. Natalii bardzo silny podmuch wiatru porywa przytroczony do plecaka polar i posyła w stronę Doliny Gąsienicowej. Ja rzucam się po niego i ko kilku krokach zapadam się z rakami tak, że nie jestem w stanie się wydostać. Wpadłem po pas i kilka minut zajęło mi odkopanie nóg spod śniegu.

Odpuszczam uciekający polar. Wygrzebuję się i zmierzam do dziewczyn. Decydujemy się jak najszybciej schodzić, ponieważ palce u nóg odmawiają Magdzie posłuszeństwa. Dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Mówię dziewczynom, żeby na mnie nie czekały, ponieważ raz jeszcze spróbuje się zmierzyć z groźnie wyglądającą z tego miejsca kopułą szczytową Beskidu. Gdyby się udało miałem zejść bezpośrednio żółtym szlakiem do Murowańca. To jednak nie miało się prawa udać. Wiatr był tak silny, że nie byłem w stanie postawić następnego kroku. Decyzja mogła być tylko jedna – zawracam!

Podsumowanie


Pomimo, że nie udało się osiągnąć zamierzonego celu, wyprawę uznaję za bardzo udaną. Poznaliśmy na własnej skórze, co oznaczają trudne warunki w Tatrach i jak sprawują się w nich nasze organizmy. Dodatkowo, nabyliśmy potrzebne doświadczenie, które na pewno przyda się podczas kolejnych zimowych wędrówek.


PS. Wszystko zakończyło się dla nas szczęśliwie. Po wizycie w schronisku Magdzie wróciło czucie w palcach, natomiast polar odnalazła inna grupka, która zmierzała na Świnicę. Podobnie jak my musieli zawrócić na przełęczy.


Jeśli wpis Ci się spodobał to zostaw komentarz, polajkuj lub udostępnij – nie krępuj się! Jeżeli chcecie natomiast być na bieżąco i otrzymywać maile o kolejnych wpisach – zostawcie koniecznie swój adres e-mail!


Zachęcam Was do odwiedzania profilów na Facebooku, Instagramie i Twitterze, a także do powracania jak najczęściej na stronę www.onestepforward.pl

Z górskimi pozdrowieniami!
Kamil | ONE STEP FORWARD

MOŻESZ ZAJRZEĆ RÓWNIEŻ TUTAJ

Ten blog wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej

POLITYKA PRYWATNOŚCI & COOKIES
%d bloggers like this: